|
|
|||||
|
Warto zauważyć jednak, że zasada sprawiedliwości to nie wszystko. Projekt Unii Polityki Realnej nie zniechęca w takim stopniu do ukrywania zarobków czy niezarabiania więcej, jak projekty SLD czy UW, ale też - jak się wydaje - nie motywuje do osiągania coraz wyższych dochodów.
W państwie nie(do)rozwiniętym, jakim jest wciąż Polska, po 50 latach panowania lewicy, niezbędne jest zachęcanie obywateli do zarabiania pieniędzy, a co za tym idzie, do wydawania ich. Każda wydana złotówka na inwestycje procentuje dla samego inwestującego, zaś każda złotówka wydana na konsumpcję (żywność, mieszkania, samochody) procentuje dla producenta kupowanych dóbr. A wiadomo, że im więcej obywatel zarobi, tym więcej wyda, a im, więcej wyda, tym szybciej będzie się kręcić koło gospodarki. Stąd jasna konkluzja - system podatkowy powinien zachęcać do osiągania jak największych dochodów.
Sposób na to jest bardzo prosty: PODATEK DEGRESYWNY, czyli odwrotność podatku progresywnego. Osoby najmniej zarabiające - czyli na ogół rozpoczynające pracę, niewykwalifikowane, najbardziej leniwe i najmniej obrotne - a więc najmniej produktywne - powinny płacić podatek najwyższy - np. 30-procentowy (czyli przy zarobkach 6 min starych złotych - 2 min złotych miesięcznie). Obywatele, których dochód w ciągu roku przekroczy pewien próg (np. 90 min, ale mniej niż 180 min) od dalszej części zarobków powinny płacić podatek 15-procentowy (czyli od 10 min. - 1,5 min zł miesięcznie), zaś najbogatsi, których dochód roczny przekroczy np. 180 min złotych, od zarobków powyżej tej sumy płaciłyby podatek 5-procentowy (a więc od 20 min zł miesięcznie - 500 tyś. zł). Kolejnym progiem mogłoby być 360 min starych złotych rocznie - osoby osiągające dochody wyższe od tej sumy, płaciłyby od pozostałej części zarobków 1 proc. - a więc przy 40 min zł zarobku płaciłyby w ostatnich miesiącach 400 tysięcy.
Oczywiście liczbę i wysokość progów, oraz procentowe obciążenia podatkowe należałoby określić po szczegółowych analizach i obliczeniach. Jednak bez względu na wynik tych obliczeń podstawowym skutkiem byłoby zwiększenie dochodów państwa. Ponad 90 proc. podatników stanowią bowiem osoby należące do pierwszej grupy - a więc najmniej zarabiające i najmniej produktywne - wyższe wprowadzone dla nich obciążenia podatkowe przyniosłyby bardzo wyraźny wzrost dochodu budżetu, z ogromną nadwyżką rekompensujący stratę powstałą przy obniżeniu podatku wobec zarabiających więcej. Można przypuszczać, że wzrosłaby motywacja do podnoszenia kwalifikacji, doszkalania się, do aktywności w pracy, do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu. Ludzie chcieliby więcej zarabiać świadomi, że od każdej zarobionej przez nich złotówki płacą coraz mniej, że coraz więcej zostaje im na własne potrzeby. Zlikwidowana zostałaby też największa plaga poborców podatkowych na całym świecie - ukrywanie dochodów. Każdy rozsądny obywatel chciałby bowiem wykazać, że zarabia jak najwięcej - aby płacić jak najniższe podatki.
Oczywiście trudno przypuszczać, że drogą demokratyczną taki pomysł doczeka się szybkiej realizacji - w końcu - jak napisano powyżej - przeważająca większość wyborców zarabia najmniej, więc należałaby do grupy najbardziej obciążonej podatkiem degresywnym. Ludzie leniwi i mało aktywni zrobią wszystko, aby nie być zmuszani do pracy. Ale zawsze można pomarzyć... Marcin Dominik Zdort
|
LISTY
|
||||
|
EVOLA NIE BYŁ FASZYSTĄ
Szanowna Redakcjo!
Gratuluję ostatniego numeru "Frondy", który przeczytałem z prawdziwą przyjemnością. Jedyne, co mi ową intelektualną przyjemność zmąciło to krótka prezentacja sylwetki Juliusa Evoli pomieszczona przed jego artykułem o duchu arystokratycznym. Nota ta jest niestety pełna poważnych merytorycznych błędów i pomyłek. Evola nie jest prekursorem New Agę. Teoretycy tego ruchu na niego się nie powołują. W książce "Maski i oblicza współczesnego spirytualizmu" (1932) dokonał Evo!a zasadniczej krytyki teozofii, spirytyzmu, antropozofii, psychoanalizy itd.
Twierdzenie, że Evola był głównym ideologiem włoskiego faszyzmu i jednym z bliższych współpracowników Benito Mussoliniego w żadnej mierze nie odpowiada prawdzie. Prawdą jest, że jeszcze na początku lat 30-tych chwalił on faszyzm jako wcielenie heroicznego ducha widząc w nim fazę przejściową do "sakralnego imperium" co od biedy można by uznać za przejaw "gorącej sympatii do faszyzmu". Nigdy jednak nie był członkiem partii faszystowskiej i publicznie głosił, że nie jest faszystą. Był w opozycji do Giovanni Gentilego -głównego teoretyka reżimu. Jego pismo "La Torre" było kilkakrotnie zakazywane przez władze, a sam Evola nieustannie atakowany przez liderów reżimu, aczkolwiek inni starali się go ochraniać. Nie mógł być jednym z bliskich współpracowników duce, gdyż ten bał się go podejrzewając, że Evola posiada jakieś magiczne zdolności. Wygłosił kilka odczytów dla fundacji SS "Ahnenerbe" (Dziedzictwo) ale kontakty z narodowymi socjalistami prędko się urwały, kiedy dostrzegli oni, że jego światopogląd, a w szczególności nauka o rasie, sprzeczna jest z ideologią narodowego socjalizmu. Przecież Evola odrzucał konsekwentnie wszelkie formy biologicznego rasizmu. Krytykował też, np. w "Rewolcie przeciw współczesnemu światu", nacjonalizm. Po wojnie w pracy "Faszyzm widziany z prawicy" dokonał niezwykle krytycznej analizy faszyzmu i narodowego socjalizmu, w których widział formy tyranii będące logicznym następstwem amorficznego liberalizmu i niezdolnej do życia demokracji. Evola nie mógł też sławić Corteza, lecz jedynie Donoso Cortesa - wybitnego hiszpańskiego teoretyka kontrrewolucji.
Alistair Crowley nie był "głównym wyznawcą satanizmu na kontynencie", gdyż, o ile mi wiadomo, mieszkał w Anglii, warto może dodać, że Crowley uważał, iż to wymieniona w nocie Madame Bławatsky była Kubą Rozpruwaczem.
Z poważaniem i nadzieją na równie udane, a zapewne i lepsze
wydania "Frondy"
Tomasz Gabiś
|
|||||
|
|
|||||
|
338
|
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
|
FRONDA WIOSNA/ LATO 1995
|
339
|
||
|
|
|||||