|
|
|||||
|
Środowisko: "wody czasu tego świata"
3. Ciało pozagrobowe:
a) przejście do zaświatów grobu i Szeolu
- "potknięcie"
b) rozwój oczyszczający przez cierpienie
- "pobyt w brzuchu Ryby - łonie Ziemi"
c) nowa inkarnacja, ewentualnie w "ciało zmartwychwstania"
- "wyplucie'
AW
"Arcanum" 1/92
ZESTAWIENIE WYJŚCIOWE DANYCH DLA PROCEDUR GEMATRII
|
CEZARY MICHALSKI
... GDZIE NIE MA PRAWDY
Ryszard Legutko, nazwany niegdyś przez Jacka Karczewskiego, z właściwym temu autorowi wyczuciem proporcji, "filozofem skinów", to dzisiaj zapewne najwybitniejszy, obok Bronisława Łagowskiego, polski znawca filozofii politycznej. Zamiast napisać kilka ogólnych zdań o ostatniej książce Ryszarda Legutki ("Etyka absolutna i społeczeństwo otwarte", ARCANA, Kraków 1994) chciałem poprzestać na analizie jednego zdania, które jest w tej książce zdaniem kluczowym, a pochodzi z najciekawszego z zamieszczonych w niej esejów zatytułowanego "Spór o Platona".
Przedstawiając sytuację społeczną, którą przyszło Platonowi analizować, i w oparciu o którą grecki filozof tworzył uogólnienia dotyczące właściwości wszelkiego ustroju demokratycznego, Ryszard Legutko pisze: życiem prywatnym i publicznym rządziły pojęcia, których sens byt ustalany arbitralnie, a to z kolei rodziło ogromną dowolność sądów i czynów, dowolność, która z pewnego punktu widzenia, mogła sprawiać wrażenie barwności i różnorodności, ale z innego musiała wzbudzać obawy o przyszłość polis, albowiem: Tam, gdzie nie ma prawdy, tam rządzi siła:
W ostatnim z zacytowanych powyżej zdań znajdujemy rozpoznanie, przeciwko któremu napisano całą postmodernistyczną ideologię (ideologię, a nie metodologię, bo ta nie ma na szczęście zbyt wiele wspólnego z bełkotliwymi, ideologicznymi harcami Tadeusza Komendanta czy Richarda Rorty'ego), widzącą w sile prawdy główne źródło agresji międzyludzkiej i największe, o ile nie jedyne, zagrożenie dla liberalnego ładu współczesnych społeczeństw. Ryszard Legutko, w swoim komentarzu do rozważań Platona, przestrzega przed konsekwencjami oddania "pojęć ogólnych" bez reszty na łaskę i niełaskę demokratycznych reinterpretacji. Konsekwencjami manipulowania językiem, bez względu na to, czy odbywa się ono w cieniu totalitarnej cenzury, czy też dzięki demokratycznemu przyzwoleniu, są sytuacje znane z XX-wiecznego doświadczenia, albo też dające się wyczytać z rozmaitych ideologicznych deklaracji:
- "człowiek" może, w wyniku decyzji parlamentu lub dyktatora, zacząć
znaczyć tylko jedną z ras ludzkich, albo też nie do końca zdefiniowaną istotę, której życie liczy się na przykład od dziewiątego miesiąca jej istnienia, a kończy na piątym/dziesiątym (w zależności od wydolności państwowego systemu ubezpieczeń społecznych) roku emerytury, albo na momencie depresji w którym w zasięgu ręki znajdzie się radosny lekarz-eutanasta,
- "rodzina" może zacząć znaczyć związaną chwilowym pożądaniem
grupę istot różnej/tej samej płci, tego samego/różnego gatunku, zyskującą prawne i finansowe przywileje przyznane przez naszą cywilizację rodzinie rzeczywistej,
- "wolność" może zacząć niespodziewanie znaczyć wolność dzieci od
rodziców, wolność dorosłych od norm etycznych,
- "sprawiedliwość" może zacząć znaczyć prawo do odbierania siłą
dowolnie określonej przez większość nadwyżki własności, albo jakiegoś |
||||
|
|||||
|
|
|||||
|
240
|
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
|
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
|
241
|
||
|
|
|||||