|
|
|||||
|
Ostatnie sondaże opinii publicznej wskazują niezmiennie, że Polacy w swojej masie tęsknią do PRL. Tym, którzy rzeczywiście tęsknią, dedykujemy trzy opowiadania Jurija Hermana.
JURIJ HERMAN
PODRÓŻ Z PIOTROGRODU DO MOSKWY
Sekretarz w milczeniu wszedł do gabinetu Dzierżyńskiego i położył na stole telegram.
"W Piotrogrodzie zabito Urickiego".
Dzierżyński przeczytał, potarł czoło dłonią. Potem spojrzał na sekretarza. Sekretarz dobrze znał ten obecny przez chwilę wyraz oczu żelaznego Feliksa: dziecięce niezrozumienie i bezradność. Ten wyraz pojawiał się w oczach Dzierżyńskiego wówczas, gdy zdarzała się jakaś straszna podłość, nie do pojęcia dla jego czystego rozumu.
Zadzwonił telefon.
Dzierżyński podniósł słuchawkę.
-Takjest, Włodzimierzu Iliczu. Dobrze, Włodzimierzu Iliczu.
Odłożył słuchawkę i powiedział do sekretarza:
- Jadę do Piotrogrodu.
W Piotrogradzie w Pałacu Smolnym otrzymał drugi telegram.
Długo czytał go, nie wierząc własnym oczom; wydawało mu się, że postradał zmysły, że to straszny, dziki sen.
W Moskwie trzema strzałami ciężko - być może nawet śmiertelnie -poraniony został Lenin.
Lenin kona.
Strzelali do Lenina.
Wczoraj słyszał głos Lenina, a przedwczoraj Lenin, wesoło uśmiechając się oczami, rozmawiał z nim, ot tak, całkiem blisko...
Jeszcze raz i jeszcze raz przeczytał telegram. Potem zapytał:
- Kiedy odjeżdża pociąg do Moskwy?
l nie czekając na odpowiedź, poszedł na dworzec. Mówiono mu coś o specjalnym wagonie, ale nie słyszał. Naciągnął furażerkę głęboko na oczy i szedł tak w rozpiętym żołnierskim płaszczu, w wysokich butach z podbitymi cholewami, i nikt nie widział wyrazu jego oczu - a tam, pod nisko naciągniętym daszkiem furażerki, być może, znów dziecięce niezrozumienie, dziecięca bezradność.
Do Lenina? Strzelać do Lenina?
Przyszedł na dworzec.
A był to dworzec tych lat - brudny, zakopcony, zapluty.
Powoli, razem z tłumem, wszedł na peron i dotarł do jakiegoś stojącego na dalszym torze składu.
l zaczął rozpytywać, kiedy ten skład dotrze do Moskwy. Okazało się, że nad ranem.
Skład był mieszany - i wagony pasażerskie, i towarowe, a nawet węglowa platforma. Wszędzie było zajęte. Na dachach ciała leżały pokotem,
|
||||
|
|
|||||
|
128
|
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
|
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
|
129
|
||
|
|
|||||