Ciekawe, co im się przyśni, co zobaczą, czy będą to opisywać i czy ktoś to kupi. Na razie wiadomo, że na głównej drodze nie widać nic ciekawego, lepiej pić wódkę, żeby czas szybciej zleciał.
Grzegorz Planeta
PRZYPISY:
* Poezja też powinna być inna. W latach 90-tych nie ma już miejsca dla politycznego
Barańczaka, Kornhausera, Po/kowskiego, sztywnego Miłosza i Herberta. - (manifest Smrót
wbutońerce, Fenactil 1991)
** Tekst pochodzi z książki Michela Fleischera "Overground - Die Literatur der polnischen
alternativen Subkulturen der 80er und 90er Jahre", Yerlag Otto Sagner, Munchen 1994.
Podsumowanie zostało przedrukowane w antologii "Xerofuria", Staromiejski Dom Kultury,
Warszawa 1995, w tłumaczeniu Mateusza Jakuba Jaworowskiego
*** Wiersz R. Almanzora z nr 6 "Exkluziva", Częstochowa 1994. "Dada rzyje" to tytuł art
zina z Zielonej Góry ukazującego się w latach 1988-92. Jego twórcy orgaznizowali
spotkania twórców art zinów - Art Zine Galleries i Art Zine Kongresy.
KRÓTKA ANTOLOGIA BANALIZMU:
KONIEC ROZDZIAŁU PIERWSZEGO
Na dzisiejsze popołudnie zaplanowaliśmy przejażdżkę mercedesem po okolicznych wioskach w składzie: Tereska, Alicja i ja. Chcieliśmy w trójeczkę pooglądać krajobrazy i zjeść obiad gdzieś w wiejskiej gospodzie. Przespawszy się pół dnia po pijaństwie, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Jedziemy przez miasto, jedziemy, popijamy kefirek, palimy żitany. Nieoczekiwanie patrząc na ludzi na chodnikach zauważam Murzyna na wrotkach. Jest to prawdziwy aktor egzotyczny - półnagi, atletycznie zbudowany, kompletnie łysy, jedzie na wrotkach na chodniku. Ciągnę siostrzyczkę za włosy, żeby się zatrzymała, zatrzymujemy się, wysiadamy wszyscy troje. Ja pokazuję dziewczynom palcem tego aktora egzotycznego. Tereska woła go, rozmawia z nim, on szczerzy swoje białe mocne zęby.
Po chwili wsiadamy do mercedesa a z nami aktor egzotyczny, w rękach trzyma wrotki, które zdjął. Chyba coś do mnie mówi, bo rusza buzią. Siostrzyczka podaje mi mapę, żebym pokazał gdzie pojedziemy, bo to ja zawsze wybieram nazwy na mapie. Patrzę i widzę nazwę Mikstat, ta nazwa mi się podoba, jest egzotyczna, pasuje do Murzyna. Pokazuję siostrzyczce żeby tam jechać, kiwa głową i rysuje pisakiem którędy pojedziemy. Nie bardzo mi się podoba, że mamy jechać główną drogą, lepiej jest jechać bocznymi drogami po dziurach. Ale Alicja kiwa Teresce głową i pokazuje jakieś miejsca na mapie. Nie jestem zadowolony, pokazuję żeby później z powrotem wracać po dziurach. Tereska jest dobrą siostrzyczką, zgadza się i już jedziemy dalej. Jestem
zadowolony, że z powrotem pojedziemy po dziurach, lubię jazdę po dziurach, bo na głównej drodze jest mało do patrzenia.
Mijamy sklep z wódką, zatrzymujemy się i cofamy. Tereska wysiada, zaraz wraca i niesie dwie butelki, jedną daje Murzynowi, a drugą mi. Jedziemy, Murzyn pije wódkę ze swojej butelki, a ja ze swojej. Alicja się do nas obraca i się śmieje, mówi coś do Murzyna.
Dobrze mi się pije, przepijam do Murzyna, a on przepija do mnie. Wiadomo, że na głównej drodze nie widać nic ciekawego, lepiej pić wódkę żeby czas szybciej zleciał. Tak to wypiłem całe butelkę wódki i usnąłem, nawet nie wiem jak to było. Obudziłem się w jakimś pokoju. Alicja mnie rozbiera żebym nie spał w ubraniu. Chyba też trochę wypiła, bo nie bardzo jej to idzie. Chcę jej pomóc, idzie mi jeszcze gorzej, nie mogę rozpiąć sobie guziczków i znowu usypiam.
Jest już rano, jemy śniadanie. Tu gdzie jesteśmy to jest jakiś zajazd albo pensjonat. Przy jedzeniu Murzyn łapie zębami włosy Tereski, wszyscy się śmiejemy. Ja łapię zębami włosy Alicji, ale nie są smaczne i już tego więcej nie robię. Teraz Murzyn je jajecznicę i łapie zębami na przemian włosy Tereski i Alicji. Bardzo śmieszny jest taki czarny Murzyn. Chyba dziewczyny też go lubią bo go klepią po jego gołych plecach. Szkoda, że spałem w nocy, bo pewnie śmiesznie było z tym Murzynem. Ciekawy jestem czy on też wypił swoją butelkę i czy usnął i go dziewczyny rozbierały do spania. Może on ma mocniejszą głowę ode mnie i nie usnął. Piszę na serwetce do siostrzyczki: "Murzyn usnął?", ona mi odpisuje: "Nie usnął". Czyli że to tylko ja spałem. "Wypił całą butelkę?" -napisałem. "Na pół z Alicją" - odpisała mi siostrzyczka. No to Murzyn wcale nie ma mocniejszej głowy niż ja, to mi poprawia humor.
Po jedzeniu idziemy się przejść po powietrzu. Niedaleko uszliśmy i
doszliśmy do jakiegoś budynku z drewna. To taki jakby pałac, tyle że z drewna.
Taka nazwa Mikstat i taki pałac z drewna?
"Taki Mikstat?" - napisałem do siostrzyczki na papierku.

"To nie jest Mikstat. Zatrzymaliśmy się po drodze jak spałeś" - tak mi odpisała
siostrzyczka. Dobry żart! Ja myślałem że to Mikstat! A tu dopiero dzisiaj
pojedziemy do tego Mikstatu, bardzo dobrze, i tak spałem.
J. Cienki
Exkluziv nr 5, Częstochowa 1994

ANILANA
Drugiej takiej dzidzi to chłopaki z dzielnicy chyba nigdy na wzrok nie brali. Ewa jest wysoka, giętka, ma czarne włosy, lubi anilanę. Kiedy ten anioł ubierze się w swoją ulubioną żółtą albo bordową sukienkę, to chłopakom na murku aż winiacze w przełykach stają. Ewa zrób fajkę! Gnojaki pieprzone. Ewie marzy się chłopak w czarnych spodniach na kant grzanych z ładnym samochodem, lubiący czytać poezję. Ewa sama nieśmiało pisze wiersze, ale nikomu, nawet ukochanej matuli, tej poczciwej gadatlicy, żadnego z nich nie pokazała. Sama lubi najbardziej ten o aniołach i spacerze po parku. Ewa wie, że jest lepsza od tych dziewuch, z którymi chodzi co piątek na dyski i to nie tylko to, że jest ładniejsza, ma zgrabniejsze nogi i w ogóle, te koleżanki to nic się na poezji nie znają, są takie proste, że aż się chce czasami Ewie śmiać. Te buraki co piją wino na murku to będą ich mężowie, będą je bić po mordach i od szmat wyzywać. Ewa dobrze wie, że jest fajna, bo się wszystkim chłopakom podoba,
120
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
121