ONI LUBIĄ SZEROKIE DUSZE
ROZMOWA Z BOŻENNĄ K.
Jak się zaczęła twoja przygoda z eurytmią?
Należałam do tego typu ludzi, którzy ciągle poszukują nowych atrakcji, ludzi czerpiących z tego, co świat oferował, pełnymi garściami. Nie bałam się życia, chociaż przed siebie szłam nieśmiało. Z tym łączył się silny "nieporządek" emocjonalny. Boga traktowałam jako środek przeciwbólowy. Jak już byłam bardzo pokopana przez życie, szłam do konfesjonału, tam wszystko "oddawałam" i miałam poczucie, że teraz mogę zaczynać od początku i grzeszyć dalej. Szukałam wyjścia z tej sytuacji. W pewnym momencie trafiłam na "Inwokację do sił drzemiących w kosmosie", sił bliżej nieokreślonych.
Skąd miałaś tę inwokację?
Nie wiem, gdzieś wpadła mi w ręce przypadkowo. Zaczęłam się tym modlić. To mnie zafascynowało, to było takie tajemnicze... dziwne... Byłam ciekawa, co z tego wyniknie. Na owoce nie musiałam długo czekać. Wstąpiłam na ścieżkę zwaną antropozofią. To był wynik lektury książek tzw. wiedzy tajemnej, książek, które otwierały przed człowiekiem nowe, niezbadane tajemnice istoty ludzkiej. Wiele mi to tłumaczyło. Poza tym, były w nich zawarte konkretne zestawy ćwiczeń, które się wykonywało, żeby umocnić swoje ja i wejść na wyższy stopień samopoznania. Spotykałam się też z ludźmi, którzy się tym interesowali. W domu, u pewnej pani profesor czytaliśmy teksty ezoteryczne i omawialiśmy je. Po jakimś czasie zaczęli do nas przyjeżdżać Niemcy i Szwajcarzy. Pokazywali tzw. eurytmię, czyli sztukę ruchu i tańca, która, jak określa to Steiner, jest mostem wyrastającym na poglądzie antropozoficznym. Wyjechałam do szkoły eurytmii w Niemczech i zamieszkałam w przyszkolnym internacie. Od organizatorów dostawałam utrzymanie i kieszonkowe. Byłam bardzo zafascynowana eurytmią. Przyjmowałam błyskawicznie wszystkie ćwiczenia.
Na czym one polegały? Czy jest to forma tańca?
To nie jest żaden taniec transowy. To rodzaj ruchu - chodzi się na przykład w określone formy geometryczne, wykonuje się pozy, które wyrażają odpowiednie głoski czy odpowiednie tony muzyczne. To jest cały ruchowy alfabet.
Czy to się ogranicza tylko do ruchu? Czy nie ma podczas tych ćwiczeń żadnych myśli?
Na początku nie ma. Dopiero później, w konsekwencji tych ćwiczeń, uruchamia się pewne drzemiące w sobie siły, które łączą się z siłami biegnącymi z kosmosu. Jest to droga inicjacyjna - ścieżka, która ma prowadzić człowieka do doskonałości.
Była w tobie wtedy obecna świadomość otwierania się? O czym myślałaś podczas tych ćwiczeń?
Mnie się to podobało jako przeżycie, ponieważ te ruchy łączą się z pewnym przeżywaniem. Jeśli eurytmizujemy np. samogłoskę a, to z tym wiąże się przeżycie otwierania się na świat, na nowe doznanie. Tak jak noworodek otwiera się na świat i pierwszy dźwięk, jaki wydaje, brzmi: a. Z tym doznaniem łączy się ruch pokazujący otwarcie. Każda z samogłosek ma taki swój określony alfabet ruchowy. To było fascynujące...
Jaki wpływ miała eurytmią na twoje codzienne życie?
Właściwie eurytmią to była filozofia czy religia, ponieważ zajmowała bardzo wiele czasu w ciągu dnia. Nauczyciele mówili nam: Musicie w sobie wzbudzić miłość do eurytmii. Poza tym nie ma nic więcej. Oczywiście, można było swój czas poświęcać różnym rzeczom, ale ja na przykład, chodząc na te zajęcia, miałam tak mało siły i energii, że wystarczało mi ich tylko na te ćwiczenia i na sen.
Ile godzin dziennie trwały te ćwiczenia?
Od rana do popołudnia, około 6-7 godzin. Poza tym przedmioty teoretyczne: antropozofią jako filozofia, język niemiecki (literatura) oraz historia. Wytrzymałam tam dwa i pół roku. Po pewnym czasie miałam szczerze dosyć. Zatęskniłam za żywym kontaktem z ludźmi, za dawaniem serca ludziom. Cały czas trwałam tam przy modlitwach katolickich, chociaż nie chodziłam do kościoła. Kilka razy poszłam do "kościoła" antropozoficznego, gdzie nie ma sakramentów, ale źle się tam czułam i więcej tam nie chodziłam.
Czy w szkole eurytmii istniały jakieś nakazy i zakazy?
Nie, organizatorzy zupełnie się nie interesowali tym, co robimy poza czasem ćwiczeń. Nie zabraniali nam kontaktów ze światem zewnętrznym. Natomiast jedno mnie niepokoiło w tej szkole - podczas spotkania wszystkich uczestników kursów następowało tzw. przekazywanie energii. Według mnie, to przekazywanie powinno się odbywać w zamkniętym kręgu, natomiast organizatorzy prosili, żeby stanąć do nich przodem i otworzyć się na nich. Zastanowiło mnie to, bo wyglądało, jak gdyby ściągali od nas energię.
Czyli czułaś, że to nie oni wam dawali energię, ale od was brali?
Tak. Poza tym w tej szkole bardzo wiele osób czuło się źle; musiały wypoczywać, przechodziły ciągłe choroby etc. Kilka dziewcząt miało ostre zapaści psychiczne, leczyły się nawet w szpitalu. Organizatorzy natomiast czuli się świetnie.
To brzmi jak wampiryzm. l mimo to, wszyscy nadal tam przebywali?
Myślę, że wiąże się to z osłabieniem woli, ale pamiętajmy przede wszystkim, że to stanowiło ich życie. Nie widzieli życia poza eurytmią!
Na czym polegają stopnie wtajemniczenia w eurytmię?
108
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
FRONDA WIOSNA / LATO 1995
109